Postać Manfreda von Richthofena, asa lotnictwa I wojny światowej wiąże się nieodzownie z Dolnym Śląskiem. Urodzony w Borkach (obecnie Wrocław), a żyjący na stałe w Świdnicy pilot często odwiedzał rodzinne strony.

Manfred zawsze telegrafem informował swoją matkę kiedy przyleci. Obok ich rodzinnej willi, która stoi do dziś w Świdnicy przy ulicy Sikorskiego znajdowało się lotnisko polowe, na którym zawsze licznie witano pilota, a jego ulubiony pies zawsze pierwszy podbiegał do samolotu. Rodzinna willa posiada wieżyczkę i taras na dachu, to właśnie stąd rodzina oglądała przelot Manfreda nad miastem.
Przed lądowaniem Czerwony Baron miał w zwyczaju przelatywać nad miastem trzy razy i za każdym razem leciał nad tarasem rodzinnej willi.

Przelot oprócz rodziny pilota obserwowała też liczna rzesza jego fanów, która wylewała się na dachy kamienic i machała pilotowi czerwonymi chustami i szalami.

Sam Manfred często odwiedzał rodzinną Świdnicę. To właśnie tu po jego śmierci i niedługiej śmierci jego brata Lothara – też asa lotnictwa jego matka w ich domu otworzyła muzeum z pamiątkami po tych wybitnych pilotach.

Mieszkańcy ówczesnej Schweidnitz ufundowali Baronowi mauzoleum pamięci, które przetrwało do dnia dzisiejszego w parku naprzeciwko jego willi. Miejsce te jak i muzeum w okresie międzywojennym było często odwiedzane przez pilotów z całego świata m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Anglii i nawet Australii.

* * * * *

Źródło: Facebook Red Baron – Manfred von Richthofen